niedziela, 14 lipca 2013

Powrót.

heihei!
A więc na wstępie chciałam was bardzo, ale to bardzo przeprosić za tak długą nieobecność, gdyż sami wiecie  jak to jest w wakacje. Po prostu za każdym razem gdy zabierałam się do napisania tego postu coś mnie odciągało od blogspota, ale wreszcie mam odrobinę czasu by go napisać. Wiec zaczynając od początku wakacji to jak już wiecie z poprzednich postów razem z moją i równoległą klasą byliśmy na biwaku  w Wieleniu,  niestety żadnych zdjęć. Biwak był krótki bo co prawda tylko 1 noc, ale i tak tą noc będę pamiętała do końca życia, bo było po prostu świetnie! Razem z Julią, Marianną i Pauliną, które nie dały mi spać przez całą noc. Następnie byłam u kuzynki w Zielonej Górze, a potem u innej kuzynki w Nowym Tomyślu i tak mi minął caluutki 1 miesiąc wakacji. I wreszcie sierpień, 1..., 2..., 3..., 4... I wreszcie nadszedł ten tak długo przeze mnie wyczekiwany dzień, 5 SIERPNIA. Już o 5 rano na nogach, nie mogłam spać z podniecenia. Jeszcze tylko śniadanie, wyjazd do Przemętu, zbiórka, sprawdzenie obecności i w końcu WYJAZD do KOBYLNICY. Po długiej, męczącej podróży wreszcie byliśmy na miejscu. Gdy już wszyscy zakwaterowali się w swoich pokojach, a trochę to trwało zaczęliśmy się wszyscy wzajemnie poznawać. Następnie obiad i zapoznanie się z obiektem i okolicą, myślałam, że lepiej być nie może. Po prostu było cudnie. 2 dzień wyjazd do Ustki, plażowanie, 3 dzień również, a w 4 dzień pojechaliśmy również nad morze tylko, że tym razem kawałeczek dalej, do Rowów. Następnego dnia pojechaliśmy do aquparku w Redzikowie, a kolejnego dnia(w Sobotę) znowu do Ustki na rejs statkiem ,, DRAGON''
troszkę zamazane, ale ważne, że są tu ONI :*

W niedzielę do multikina, do Słupska na filmo-bajke SMERFY 2 naprawdę bardzo fajna ,,bajka". W poniedziałek do ,,Doliny Charlotty'' i znowu do Ustki. We wtorek zwiedzaliśmy Słupsk, a po obiedzie poszliśmy do Słupska do galerii Jantar na zakupy. W środę byliśmy w Szymbarku gdzie zwiedzaliśmy różne stare domy, również Dom do góry nogami, a także najdłuższą deskę świata, miała bodajże 46, 5 m. I również największy fortepian na świecie. W czwartek znowu do Ustki na plażę, na pożegnanie z morzem, a w piątek na wydmy do parku Słowińskiego (chyba). I nadszedł ten straszny, ostatni dzień koloni-sobota. Pobudka o 5 rana była straszna, tym bardziej, że poprzedniego dnia była zielona noc i poszliśmy spać koło 4. Śniadanie, porządki i wyjazd. Ta kolonia pozostanie mi w pamięci do końca życia, wspaniali ludzie i miejsca... Na razie nie mam więcej zdjęć, ale jak tylko je dostane, od razu dodam jeszcze jednego posta o koloni, jeszcze raz bardzo was przepraszam za tak długą nieobecność i mam nadzieję, że zrozumiecie. Nie wiem jak się wyrobię z kolejnymi postami do końca wakacji, na pewno jeszcze w tym tygodniu pojawią się z 2 posty (co najmniej), a potem to się jeszcze zobaczy, ale obiecuję, że po wakacjach te posty na pewno będą krótsze, ale będą częściej :) 
A teraz  polecam wam bloga koleżanki z koloni Alicji- *klik*

Do tej pory pojawiły się tam tylko 2 posty, ale może w najbliższym czasie pojawi się ich tam więcej, więc zachęcam do odwiedzania i obserwowania :)